NameLess, the Jedi

Odbite echo myśli

  • Ostatnio napisane

  • Kategorie

  • Subskrybuj

O …

o

Na początek wypadałoby się przedstawić. Nazywam się… No, tak… Szczerze mówiąc nie za bardzo lubię zostawiać swoje prawdziwe dane w widocznym miejscu. Ot, takie skrzywienie po ponad dekadzie spędzonej w Sieci. I bez tego bloga moje dane (włącznie z numerem telefonicznym!) można wyciągnąć z sieci w 10 minut (i to bez używania Google-a). Poprzestańmy na tym, że na imię mam Robert. W czasach szkolnych znany byłem jako Siwy. Ksywka przylgnęła do mnie do tego stopnia, że nawet własna mama tak do mnie mówiła =o) Na Sieci jednak, od ponad 10 lat, używam nicka Jedi. W pracy (z racji wieku) ostatnio awansowałem na Yodę (mam to nawet wpisane w korporacyjną sygnaturkę =o) ). Skąd się wziął ten cały NameLess? Jakiś czas temu zacząłem (ponownie) czytywać Usenetową grupę pl.rec.fantastyka.starwars. Tam co drugi to był Jedi (a reszta to Sith-owie). Jakoś trzeba było się odróżnić a że byłem w miarę świeżo po seansie Hero to stałem się BezImiennym (ale Jedi).

Na co dzień jestem administratorem systemów przeważnie linuksowych. Przeważnie bo korporacji, w której pracuję, udało się mi wcisnąć parę maszyn z MS Windows. Od święta też lubię się bawić Linuksem więc jestem jednym z tych farciarzy, którzy zarabiają dzięki temu co uwielbiają robić. Wydaje mi się, że w tym naszym skomercjonalizowanym świecie samo to jest sukcesem. Może i małym ale sukcesem.

Samą pracą człowiek nie żyje, więc dla rozrywki (oprócz okazjonalnego rozbierania jakiegoś linuksa na części pierwsze) gram sobie na Xbox 360 albo (czasem niemal nałogowo) oglądam seriale. Przez parę lat sztandarowym serialem w domu był StarGate: SG-1 z czasem dołączył do niego Stargate Atlantis a potem… Potem lista zaczęła rosnąć dość lawinowo (bywało i tak, że dziennie oglądaliśmy 3-4 odcinki ;o) Normalnie nałóg. Dopiero budowa domu spowodowała nieco przymusowy odwyk, choć i tak Atlantis, Eureka czy Heroes to stali goście w domu. Filmy pełnometrażowe też lubię ale, ponieważ przeważnie trwają około 2 godzin, oglądam je rzadziej. Przeglądając pamięć wychodzi mi, że ostatnio zauroczyło mnie kino chińskie. Pierwszy był wspomniany wyżej Hero, potem Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok czy Cesarzowa. To kino ma swój specyficzny smak, widoczny w sposobie filmowania, prowadzenia narracji czy wreszcie (i to chyba ten aspekt zawsze rozkłada mnie na łopatki) kolorystyce. Jest to tak dalekie od hollywoodzkiego chłamu zalewającego kina, że aż nierzeczywiste.

O … i chyba tyle =o)

Do zobaczenia na Sieci

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyć następujących tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>