Yes! The Gold is mine!
czwartek, Kwiecień 30th, 2009Jak mawiał Pawlak (albo Kargul ale raczej ten pierwszy) “nadejszła wiekopomna chwila…”. Dla nas nadejszła, nieco znienacka, wczoraj w okolicach godziny 13. (więcej…)
Jak mawiał Pawlak (albo Kargul ale raczej ten pierwszy) “nadejszła wiekopomna chwila…”. Dla nas nadejszła, nieco znienacka, wczoraj w okolicach godziny 13. (więcej…)
Tytuł tego wpisu wymyśliłem dobrych parę miesięcy temu. Tylko okazji nie było. Jak wymyślałem tytuł, to byłem pewny, że będę miał świetny humor i generalnie będę prawie w siódmym niebie. (więcej…)
Znowu się zaniedbałem. A niby jak Sieć w domu będzie to miało być prościej. Znaczy się częściej. Jednym z częściej zadawanych mi pytań ostatnio jest “no i jak się mieszka?”. Odpowiedź jest taka trochę amerykańska bo brzmi “rewelacja!”. Kredytu tyle, że mała głowa, stan konta ma co prawda 5 cyfr tylko ten minus na początku jest trochę dołujący ale… nie za nic w świecie nie wróciłbym do bloków. (więcej…)
Jak ktoś chce gdzieś zamieszkać, to dość szybko okazuje się, że jedną z bardziej potrzebnych rzeczy jest adres. Niby prosta rzecz, każdy go ma… (więcej…)
Skoro wpis widnieje w kategorii ‘D jak Dom’ to na pewno nie chodzi o ptaki
Jastrzębie Górne to moje (nasze!) nowe miejsce na Ziemi. Przenieśliśmy się tam jakiś miesiąc temu. (więcej…)
Zdjęć ostatnio mam mało bo aparat odmówił posłuszeństwa. Na szczęście dobra duszyczka w pracy naprawiła mojego Lumix-a. Wielkie i serdeczne dzięki Oaad. (więcej…)
Zaostrzyłem apetyt wczorajszym wpisem? I tak wiem, że nie ale przecież mogę się trochę podroczyć. Miałem napisać, co mnie tak dobiło ale najpierw trochę tła.
Przez całą budowę nie zginęło nam nic. Okna były wstawione na długo przed pojawieniem się drzwi. To co było zamiast docelowych drzwi nawet nie próbowało udawać, że jest zabezpieczeniem. Głupota? Pewnie tak. Tych paru przyszłych moich sąsiadów twierdziło, że nic im nikt nie ukradł. Cisza i spokój. Wszystko wokół zdawało się to potwierdzać. Do czasu niestety… Do czasu…
(więcej…)
Ten groszek to trochę ponad dwa tygodnie. Tyle minęło od ostatniego wpisu na temat budowy. I dużo i mało. Z zewnątrz domek nie zmienił się ani o jotę (no, ok, w końcu, po awanturze, pokazały się frontowe drzwi ale to jedyna zmiana). Teraz wszystkie prace toczą się wewnątrz. (więcej…)
Wena do pisania gdzieś uszła w szale między pracą (oj! Działo się! Działo!) a budową (Oj, działo się! Działo!). Kiedyś sobie obiecałem, że choć raz w tygodniu coś tu skrobnę… A wyszło jak wyszło czyli do d****
(więcej…)
Dawno nie pisałem… Ot, czasu nie było (wiem znana wymówka). Ostatnio skończyłem na poszukiwaniach keramzytu. (więcej…)