<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>NameLess, the Jedi &#187; NLJ</title>
	<atom:link href="http://nlj.plukwa.net/category/nlj/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://nlj.plukwa.net</link>
	<description>Odbite echo myśli</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Apr 2010 13:08:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Ech&#8230;</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/ech-2/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/ech-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 09:52:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=162</guid>
		<description><![CDATA[Ci, co zaglądają tu częściej niż raz na rok, być może zauważyli, że nagle zniknęło parę wpisów (dosłownie parę!) z zeszłego roku. Powód jest prosty: admin z 15-letnim stażem zignorował kwestię backupów =o( &#8222;Zignorował&#8221; to może ciut za mocne słowo ale efekt jest właściwie identyczny. Backupy się robiły a i owszem. Nawet automat je robił, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ci, co zaglądają tu częściej niż raz na rok, być może zauważyli, że nagle zniknęło parę wpisów (dosłownie parę!) z zeszłego roku. Powód jest prosty: admin z 15-letnim stażem zignorował kwestię backupów =o( &#8222;Zignorował&#8221; to może ciut za mocne słowo ale efekt jest właściwie identyczny. Backupy się robiły a i owszem. Nawet automat je robił, żebym głowy sobie nie zaprzątał&#8230; Ba! Automat nawet przerzucał je na serwerek do domu! Tyle, że akurat ta część automatu się wzięła i popsuła. Miałem ją naprawić. Proszę zwróćcie uwagę na &#8222;<span style="text-decoration: underline;">miałem</span>&#8222;. <span style="text-decoration: underline;">Miałem</span> na to z pół roku ale jakoś się nie zdarzyło naprawić. Backupy więc były tylko lokalnie. Leżały sobie grzecznie w /var/backups i czekały na koniec świata. No i koniec świata nadszedł nieco wcześniej niż się spodziewałem (tzn jakoś tak w styczniu 2010 czy coś a miał być w 2012 i jak tu wierzyć Majom, hę?). Jeden z dysków (fakt, że wysłużony co nieco) sypnął błędami a następnie odszedł do Krainy Wiecznego Przepływu Informacji. Zabrał ze sobą cały /var.</p>
<p>Przyznam się, że jak już postawiłem mój flagowy serwerek na nogi (z nowym dyskiem!!) poważnie rozważałem nie reaktywowanie tego bloga. Nie chciało mi się zaczynać od zera. Znowu. Życie jednak trochę zdecydowało za mnie. Blog, oprócz rzadkich okazji do wywnętrzania, stanowił również mój serwer autoryzacyjny OpenID. Przypomniał mi o tym <a class="aligncenter" style="display: inline !important;" title="Portal miłośników filmów" href="http://filmaster.pl/" target="_blank">Filmaster</a>. Ciasteczko autoryzacyjne zakończyło żywot i nie mogłem się już zalogować. Odtworzyłem co mogłem (czyli stan z czerwca 2009) i dalej nie mogłem się zalogować&#8230; Ech.. Dobrze, że <a title="^michuk na Blip.pl" href="http://michuk.blip.pl" target="_blank">Michuk</a> pomógł. Blog jednak już powstał z martwych więc pewnie sobie zostanie.</p>
<p>No to do poczytania! =o)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/ech-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bliskość Bluetootha</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/geek/bliskosc-bluetootha/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/geek/bliskosc-bluetootha/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Jun 2009 14:49:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[naGEEKowo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=158</guid>
		<description><![CDATA[W moim własnym mniemaniu jestem geekiem czy też nerdem. Jedną z cech idących w parze z geekowatością jest gadżetomania. Uwielbiam gadżety. Najbardziej te realne ale czasem trafia się taki bardziej wirtualny. Pierwszy raz zwrócił moją uwagę w postaci maila na liście debian-mentors albo debian-devel. W pierwszej chwili pomyślałem, że to trochę głupie. Pierwsze wrażenie jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W moim własnym mniemaniu jestem <a href="http://pl.wiktionary.org/wiki/geek" target="_blank">geekiem</a> czy też <a href="http://pl.wiktionary.org/wiki/nerd" target="_blank">nerdem</a>. Jedną z cech idących w parze z geekowatością jest gadżetomania. Uwielbiam gadżety. Najbardziej te realne ale czasem trafia się taki bardziej wirtualny. Pierwszy raz zwrócił moją uwagę w postaci maila na liście debian-mentors albo debian-devel. W pierwszej chwili pomyślałem, że to trochę głupie. Pierwsze wrażenie jednak mnie zwiodło.<span id="more-158"></span>Gadżet zwie się <a href="http://blueproximity.sourceforge.net/" target="_blank">blueproximity</a>. Idea jego działania zasadza się na sprawdzaniu dystansu między dwoma urządzeniami  BT. Jednym z nich jest komputer, drugim &#8211; na przykład telefon komórkowy. Po co to? Na przykład można automatycznie zablokować sesję w komputerze, w chwili gdy telefon komórkowy oddali się od komputera. Dla kogoś patrzącego na to z boku wygląda jakby komputer wykrywał (nie)obecność właściciela. Sprytne, nie?</p>
<p>Od razu podkreślę jedną rzecz. <strong>Bezpieczeństwo komputera może na tym ucierpieć.</strong> W domyślnej konfiguracji <a href="http://blueproximity.sourceforge.net/" target="_blank">blueproximity</a> nie tylko blokuje ekran, gdy się oddalisz, ale również odblokowuje sesję <strong>bez pytania o hasło</strong>, gdy się pojawisz w pobliżu.  Podobnie jak przy innych technikach sieciowych, tak i tu, można się, w miarę łatwo, podszyć pod telefon. Dobrze jest więc wyłączyć widoczność urządzenia w menu telefonu.</p>
<p>Sam programik jest banalny tak w obsłudze jak i w konfiguracji. Nie podam swoich ustawień, bo dla każdego zestawu nadajnik &#8211; odbiornik będą inne. Dojście do nich zajęło mi nie więcej jak 20 minut i trochę kręcenia się po pokoju =o)  Domyślnie blueproximity kontroluje gnome-screensaver, nic nie stoi na przeszkodzie by uruchomić dowolny inny programik czy skrypt. Parę przykładów można znaleźć pod koniec <a href="http://ubuntuforums.org/showpost.php?p=4368425&amp;postcount=1" target="_blank">tego</a> postu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/geek/bliskosc-bluetootha/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nadchodzi taki dzień</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/nadchodzi-taki-dzien/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/nadchodzi-taki-dzien/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 May 2009 22:06:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=149</guid>
		<description><![CDATA[Nadchodzi taki dzień, gdy trzeba powiedzieć sobie jasno: To koniec! Nie ma już wspólnej przyszłości.Trzeba się rozstać. Z żalem, bólem serca ale trzeba. Zaczyna się od drobiazgów. Nic szczególnego ale najpierw uwiera, potem drażni aż w końcu wkurza niemiłosiernie. Oczywiście wspólna przeszłość jest bardzo ważna, nie można jej odrzucić. Nie można jednak łudzić się, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nadchodzi taki dzień, gdy trzeba powiedzieć sobie jasno: To koniec! Nie ma już wspólnej przyszłości.Trzeba się rozstać. Z żalem, bólem serca ale trzeba. Zaczyna się od drobiazgów. Nic szczególnego ale najpierw uwiera, potem drażni aż w końcu wkurza niemiłosiernie. Oczywiście wspólna przeszłość jest bardzo ważna, nie można jej odrzucić. Nie można jednak łudzić się, że znów będzie tak jak kiedyś. Nie będzie. Jak juz się to zaakceptuje, kolejny krok jest prosty i logiczny. Jedyny możliwy. Chyba lepiej rozstać się spokojnie niż trzasnąć drzwiami i pójść.</p>
<p>Nie twierdzę, że to łatwe.</p>
<p>Nie chcę się tłumaczyć.</p>
<p>Po prostu nadszedł taki dzień. <span id="more-149"></span></p>
<p>Dzień pożegnania ze starą przyjaciółką.</p>
<p><a href="http://nlj.plukwa.net/wp-content/uploads/2009/05/auta.jpg"><img class="size-full wp-image-153" title="Auta" src="http://nlj.plukwa.net/wp-content/uploads/2009/05/auta.jpg" alt="Auta" width="800" height="490" /></a></p>
<p>Toyota Carina II (wyżej) była ze mną przez ostatnie 10 lat. W zeszłym roku stała sie pełnoletnia, w tym roku licznik pokazał 300 tys km. Niby autko swoje już przeszło ale było całkiem dziarskie. Z rozrzewnieniem patrzę na powyższe zdjęcie. Lubię tą Toyotę. To nie pierwsze moje auto ale pierwsze, które darzę taką sympatią. Taka przytulanka dla dorosłego faceta <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Najgorsze w tym, że z przytulanek się wyrasta a ja z Toyoty nie wyrosłem tylko musiałem się z nią rozstać. Zastąpić ją. Miała być następna Toyota. Myślałem też o FreeLanderze. Koniec końców zwyciężyła pewność źródła pochodzenia samochodu a nie marka czy model (oczywisty współczynnik ceny pomijam). Srebrne auto ma teraz dokładnie tyle samo lat co Toyota, gdy ją kupowałem. Czy znajomość z Passatem też potrwa 10 lat? Czas pokaże&#8230; Na razie cieszę się klimą, przestrzenią i lekkością działania z domieszką niemieckiej toporności. Do zobaczenia na drodze (i do poczytania za czas jakiś <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/nadchodzi-taki-dzien/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Yes! The Gold is mine!</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/yes-the-gold-is-mine/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/yes-the-gold-is-mine/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2009 11:26:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[D jak Dom]]></category>
		<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=143</guid>
		<description><![CDATA[Jak mawiał Pawlak (albo Kargul ale raczej ten pierwszy) &#8222;nadejszła wiekopomna chwila&#8230;&#8221;. Dla nas nadejszła, nieco znienacka, wczoraj w okolicach godziny 13.O tej porze właśnie podpisaliśmy akt notarialny sprzedaży mieszkania. Mieszkaliśmy tam 8 lat. Trochę żal się rozstawać ale nikt z nas nie chciałby tam wrócić. Ot, jest tam teraz za głośno, za tłoczno i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak mawiał Pawlak (albo Kargul ale raczej ten pierwszy) &#8222;nadejszła wiekopomna chwila&#8230;&#8221;. Dla nas nadejszła, nieco znienacka, wczoraj w okolicach godziny 13.<span id="more-143"></span>O tej porze właśnie podpisaliśmy akt notarialny sprzedaży mieszkania. Mieszkaliśmy tam 8 lat. Trochę żal się rozstawać ale nikt z nas nie chciałby tam wrócić. Ot, jest tam teraz za głośno, za tłoczno i za ciasno. Do dobrego szybko się człowiek przyzwyczaja. Nasze mieszkanko przysłuży się teraz w nieco inny sposób. Zrobimy drugą łazienkę, elewację i pewnie część drobiazgów typu żyrandole, karnisz, firanki, szklanki&#8230; A nie szklanki już mamy <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>PS.</p>
<p>Tytuł wpisu to okrzyk kończący wygraną rozgrywkę w mojej (nadal) ulubionej strzelance sieciowej BattleField: Bad Company. Yes! The Gold is mine! Margeritas and Malibus boys! <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<dl id="attachment_147" class="wp-caption aligncenter" style="width: 863px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-full wp-image-147" title="goldismine" src="http://nlj.plukwa.net/wp-content/uploads/2009/04/goldismine.jpg" alt="Attackers Won!" width="853" height="480" /></dt>
</dl>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/yes-the-gold-is-mine/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gold Crate 1 taken!</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/gold-crate-1-taken/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/gold-crate-1-taken/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Mar 2009 21:00:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[D jak Dom]]></category>
		<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=140</guid>
		<description><![CDATA[Tytuł tego wpisu wymyśliłem dobrych parę miesięcy temu. Tylko okazji nie było. Jak wymyślałem tytuł, to byłem pewny, że będę miał świetny humor i generalnie będę prawie w siódmym niebie.O co chodzi? W gruncie rzeczy o nic wielkiego. Od ponad pół roku próbujemy sprzedać mieszkanie. Parę razy byliśmy blisko podpisania umowy przedwstępnej ale&#8230; Właśnie. Byliśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tytuł tego wpisu wymyśliłem dobrych parę miesięcy temu. Tylko okazji nie było. Jak wymyślałem tytuł, to byłem pewny, że będę miał świetny humor i generalnie będę prawie w siódmym niebie.<span id="more-140"></span>O co chodzi? W gruncie rzeczy o nic wielkiego. Od ponad pół roku próbujemy sprzedać mieszkanie. Parę razy byliśmy blisko podpisania umowy przedwstępnej ale&#8230; Właśnie. Byliśmy blisko. Tylko blisko. Raz gość się wystraszył, że nie wyrobi się z załatwieniem kredytu, raz się starsze małżeństwo pokłóciło (sic!). Ot, wymówki. Jedne bardziej wiarygodne, inne mniej. Tym razem jednak mam już w ręku podpisaną umowę przedwstępną, zaliczkę mam na koncie i widzę determinację kupujących. Nic tylko się cieszyć. I pewnie by tak było, gdyby cieniem nie kładły się wcześniejsze &#8222;przygody&#8221; ze sprzedażą. Umowa przedwstępna nie gwarantuje zakupu. Na zadatek (choć nie mały) zawsze można machnąć ręką. Ten głupi lęk, nie pozwala się cieszyć. A szkoda. Jedyną ekstrawagancją z okazji umowy była wizyta w komisie, po drodze do domu. Ech&#8230; I tak muszę poczekać.</p>
<p>Jeszcze tylko wyjaśnienie tytułu. Ostanimi czasy namiętnie (co nie znaczy, że często ;o) ) grywam w Battlefield: Bad Company na Xbox Live. Sieciowa strzelanka w realiach współczesnego pola walki. Super rzecz. Gorąco polecam. Jednym z trybów rozgrywki jest &#8222;Gold Crates&#8221;. Dwie drużyny walczą ze sobą o skrzynie ze złotem. Jedna z nich atakuje i próbuje zdobyć skrzynie, druga &#8211; broni tychże skrzyń. Każda mapka składa się z 3 -4 etapów, a każdy etap to zdobycie dwóch skrzyń. Po zdobyciu jednej z takich skrzyń, w &#8222;radiu&#8221; słychać zadowolony głos obwieszczający &#8222;Gold Crate One taken!&#8221;. Połowa etapu. Ani łatwiejsza, ani trudniejsza. Po prostu: połowa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/gold-crate-1-taken/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>HNY</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/hny/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/hny/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jan 2009 20:00:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=118</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszy post w Nowym Roku. Styczeń się jeszcze nie skończył więc mogę jeszcze, w miarę bezpieczenie, złożyć wszystkim zaglądającym życzenia Wszystkiego Najlepszego. Oby ten Nowy Rok był lepszy od poprzedniego ale gorszy od następnego. Tym ostatnim zdaniem, od dobrych paru lat, zwykłem witać Nowy Rok i żegnać Stary. Jednak chyba nigdy, słowa te nie były [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwszy post w Nowym Roku. Styczeń się jeszcze nie skończył więc mogę jeszcze, w miarę bezpieczenie, złożyć wszystkim zaglądającym życzenia Wszystkiego Najlepszego. Oby ten Nowy Rok był lepszy od poprzedniego ale gorszy od następnego.</p>
<p><span id="more-118"></span>Tym ostatnim zdaniem, od dobrych paru lat, zwykłem witać Nowy Rok i żegnać Stary. Jednak chyba nigdy, słowa te nie były lepiej dopasowane do rzeczywistości &#8211; mojej rzeczywistości &#8211; niż teraz. Och! Nie! Nie chcę narzekać! Może tylko trochę się użalić. Tylko, kurna, największym winowajcą jestem ja sam. Za późno wziąłem się za sprzedaż mieszkania, trochę przeceniłem możliwości finansowe i stało się&#8230; Grudzień był zdecydowanie najgorszym miesiącem od&#8230; od&#8230; Hmm&#8230; chyba odkąd pamiętam. Przysłowiowym gwoździem do trumny był rachunek z Energetyki na kwotę 5800 zł (przyszedł 30 grudnia 2008 &#8211; termin płatności 5 stycznia 2009!). Taryfa budowlana jest mordercza. Za tą samą ilość kWh, przy normalnej taryfie, zapłaciłbym niecałe 1700 zł. Spora różnica, co nie? Oczywiście to jest rachunek za cały zeszły rok (w taryfach budowlanych &#8211; okres rozliczeniowy to 12 miesięcy i nie ma możliwości jego zmiany). Końcówka zeszłego roku to była kompletna finansowa porażka. Taki zdołowany i zdeprymowany zacząłem pisać ten tekst. Szedł jak z kamienia więc przestałem i wróciłem do niego po trzech czy czterch dniach. Już w nieco lepszym humorze.</p>
<p>Coś się zmieniło? Właściwie nie. Finansowo dalej jesteśmy w d&#8230;ie ale widać światełko w tunelu. Słabe, odległe ale jest. I nie jest to nadjeżdżający pociąg. Zdaje się, że spory wkład w zmianę nastroju miał mój własny <a href="http://nlj.plukwa.net/nlj/gdybyscie/" target="_blank">wpis popełniony w Wigilię</a>. Przeczytałem go jeszcze raz bawiąc się jakimiś wtyczkami do WP. Końcówka roku była kiepskawa ale rok był całkiem całkiem:</p>
<ul>
<li>Zakończyłem budowę domu. Ba! Od lipca w nim mieszkamy! OK, do ostatecznego wykończenia <em>trochę</em> brakuje. Nic to! I tak za nic w świecie nie wróciłbym do bloków.</li>
<li>Nauczyłem się układać panele podłogowe. Przy okazji posiadania domu zyskałem jeszcze parę innych sprawności ale z racji ich błachości pominę je milczeniem =o)</li>
<li>Poznałem nowy język programowania &#8211; <a href="http://www.python.org/" target="_blank">python</a>. Niby nic ale cieszy. Szybkość i łatwość tworzenia programów po prostu poraża. Niestety python nie jest najlepiej przystosowany do zabawy z plikami binarnymi (sprawdzane z listą kanałów do tunera Ferguson FX). Teraz się nie mogę zdecydować czy pobawić się z <a href="http://ruby-lang.org/pl/" target="_blank">Ruby</a> czy może popróbować sił z C++ i Qt. Pewnie rozgrzebię i jedno i drugie =o)</li>
<li>Zacząłem jeździć konno. Frajdę mam z tego niesamowitą. Choć czasem boli miejsce, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę.</li>
<li>Dzięki pomocy przyjaciół udało się przedłużyć życie mojemu flagowemu serwerowi (i tym razem nie straciłem żadnych danych! Jak na admina z moim doświadczeniem to jednak jest wyczyn <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ).</li>
<li>Poznałem uroki <a href="http://www.xbox.com/pl-PL/" target="_blank">Xbox Live</a> i wsiąkłem w <a href="http://www.battlefield.com/" target="_blank">Battlefield: Bad Company</a>.</li>
<li>Masa drobnostek, które powodują uśmiech na mojej twarzy. Począwszy od zapartego tchu na widok wschodu słońca po otwarciu drzwi sypialni, poprzez rozpierającą dumę &#8211; gdy patrzę na nasz dom, aż do ciepła i spokoju bijącego od ognia w kominku.</li>
</ul>
<p><em>So&#8230; <strong>HNY! </strong>Dear Reader, <strong>HNY!</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/hny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdybyście&#8230;</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/gdybyscie/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/gdybyscie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Dec 2008 22:18:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=116</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Gdybyście mniej martwili się o to czego nie macie, bardziej byście docenili to co posiadacie&#8221; To cytat z pewnego dość kameralnego filmu. Chciałbym go wykorzystać jako moje życzenia świąteczne dla wszystkich moich przyjaciół, znajomych i wszystkich, którzy tu zajrzeli przez zupełny przypadek. Boże Narodzenie to chyba najbardziej rodzinne ze świąt. Radość, prezenty, rodzina i przyjaciele. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Gdybyście mniej martwili się o to czego nie macie, bardziej byście docenili to co posiadacie&#8221;</p>
<p>To cytat z pewnego dość kameralnego filmu. Chciałbym go wykorzystać jako moje życzenia świąteczne dla wszystkich moich przyjaciół, znajomych i wszystkich, którzy tu zajrzeli przez zupełny przypadek.</p>
<p>Boże Narodzenie to chyba najbardziej rodzinne ze świąt. Radość, prezenty, rodzina i przyjaciele. To chyba najlepszy opis tych paru dni. Zatem rozejrzyjcie się wokół i popatrzcie co posiadacie i cieszcie się tym. Nie tylko przez Święta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/gdybyscie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zaskoczenie (razy iks)</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/zaskoczenie-razy-iks/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/zaskoczenie-razy-iks/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Nov 2008 18:32:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[BezImiennym okiem]]></category>
		<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=110</guid>
		<description><![CDATA[Ten post miał powstać w zeszłym tygodniu. Nie powstał. Miał być o stricte o Linuksie. Nie będzie. Kilka zupełnie różnych rzeczy mnie ostatnio zaskoczyło i o tym właśnie będzie.Największe zaskoczenie sprawili mi łódzcy drogowcy. Pomyślisz sobie, że znowu będzie narzekanie a tu nie! Nic z tego! Ale po koleji. Do pracy jadę między innymi ulicą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ten post miał powstać w zeszłym tygodniu. Nie powstał. Miał być o stricte o Linuksie. Nie będzie. Kilka zupełnie różnych rzeczy mnie ostatnio zaskoczyło i o tym właśnie będzie.<span id="more-110"></span>Największe zaskoczenie sprawili mi łódzcy drogowcy. Pomyślisz sobie, że znowu będzie narzekanie a tu nie! Nic z tego! Ale po koleji. Do pracy jadę między innymi ulicą Traktorową. Od jej remontu, jakieś 3 lata temu, jechało się nią dość sprawnie i właściwie bez większych zatorów (to jedna z dwóch arterii wyjazdowych z Teofilowa w stronę centrum i ten brak zatorów właściwie zaskakiwał). Jakieś 2 tygodnie temu jadąc do pracy zauważyłem silną ekipę drogowców, kombinujących coś na pasie obok. &#8222;No to będzie nieźle&#8221; pomyślałem sobie i zacząłem się zastanawiać co też będą wyczyniać na bądź co bądź niedawno remontowanej jezdni (o wymyślaniu nowej, w miarę szybkiej trasy do pracy nie wspomnę). Już wracając do pracy dowiedziałem się co wymyślili. Cały pas jezdni został pozbawiony asfaltu. Z jednej strony byłem pełen podziwu dla tempa pracy, z drugiej strony tempo jazdy na tym wygolonym odcinku (jakieś 800 metrów) spadło dziesięciokrotnie. Przez następne parę dni nie było ani drogowców, ani wahadłowego ruchu ot jedynie wracając jechałem wolniej niż zwykle. W zeszłym tygodniu wracając wieczorem do domu zauważyłem zbierające się ekipy drogowców po lewej stronie drogi (czyli tej gdzie jeszcze był asfalt). Raptem dwa auta i paru ludzi w odblaskowych kamizelkach. Jakież było moje zdziwienie gdy następnego dnia stwierdziłem, że asfaltu nie ma już w ogóle. Oba pasy były po prostu nagie. Żadnych maszyn, żadnych drogowców i żadnych (pomijając jakość &#8222;nawierzchni&#8221;) utrudnień w ruchu! Dalej jeździłem ul. Traktorową bo dalej była to najszybsza trasa przejazdu do/z pracy. Dziś, dojeżdżając do felernego odcinka, szykowałem się już na otrzęsiny serwowane mi przez wysłużoną Toyotę. Zamiast tego jednak zobaczyłem równo ułożony asfalt! Nawet łączenie do tych niezerwanych kawałków porządnie zrobione bez jakichś garbów/dołków itp Normalnie szok! Jednak daje się przeprowadzić remont nawierzchni bez jakiegoś specjalnego zakłócania ruchu!! Dziękuję Wam łódzcy drogowcy! Tak trzymać!!</p>
<p>Drugie zaskoczenie nie jest już takie miłe. Moja maszynka (serwująca m.in. te strony) o wdzięcznej nazwie Coruscant poinformowała mnie, że jeden z dysków sypie błędami. Rzut oka na komunikaty i wiedziałem, że jest źle. Próbowałem podratować nieco sytuację ale bez efektu. Póki co Korek (tak go zdrobniale nazwał jeden z moich <a href="http://artur.pietruk.net/" target="_blank">przyjaciół</a>) dycha ale najbliższego restartu to już nie przeżyje (i tu się pochwalę, że od ostatniego jego restartu minęło ponad 400 dni). Maszyna jest już zdrowo przestarzała (Pentium III @ 500MHz) i czasem już niedomagała wydajnościowo jednak rolę serwera WWW, poczty i paru mniej lub bardziej prywatnych pierdółek spełniała znakomicie przez ostatnich 5 czy 6 lat. Z półtora roku temu padł jeden z dysków a dziś zaczyna padać drugi. Po jakichś 4 latach ciągłej pracy. Niby nie powinno dziwić ale jednak&#8230;. Jedyna dobra strona tej awarii to taka, że być może Korek powstanie z popiołów i będzie ciut szybszy i nowocześniejszy (z naciskiem na &#8222;być może&#8221; niestety)</p>
<p>Jak już jesteśmy przy tych złych to zaskoczeniem była dla mnie również śmierć Jana Machulskiego. A jeszcze 3 tygodnie temu (no, może 4) widziałem go w Empiku&#8230; Chyba nie ma się co rozwodzić nad tym jak dobrym był aktorem bo jest to oczywista oczywistość. Myślę, że, jako jeden z niewielu polskich aktorów, zasłużył sobie na Oscara za całokształt twórczości. Szczere wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich. Dla polskiego kina też.</p>
<p>Zostały jeszcze takie zeszłotygodniowe drobiazgi w postaci 64-bitowej wersji (beta co prawda ale zawsze) Adobe Flash Playera. Zabawne ale pokazał się on tylko pod Linuksa i Mac OS-a (z drugiej strony co się dziwić skoro 64-bitowe Windowsy to nadal ciekawostka bardziej niż system). Nie przepadam za flashem i dlatego używam Firefoksowej wtyczki FlashBlock. Niestety wszystkie filmiki z gier konsolowych są właśnie w tym formacie. Korzystanie z atrapy w postaci 32-bitowej wersji i specjalnej wtyczki było bardziej loterią niż czymkolwiek innym (flash raz się odpalał a raz nie; nawet nie było wiadomo czemu). Zainstalowałem tą wersję beta i&#8230; no żeby wszystkie bety były tak stabilne!</p>
<p>Kolejny &#8222;drobiazg&#8221; to wersja beta binarnych (tzw closed-source) sterowników graficznych NVidii. Z powodów filozoficznych nie przepadam za czymś co nie jest open-source a na codzień z uśmiechem na twarzy korzystam m.in. z tych sterowników (po to by cieszyć oczy przezroczystością okienek i innymi &#8222;słodkościami dla oczu&#8221;(*)  oferowanymi przez <a href="http://pl.youtube.com/results?search_query=%22compiz+fusion+effects%22&amp;search_type=&amp;aq=f" target="_blank">Compiz Fusion</a>). Cechą szczególną akurat tej bety jest <a href="http://www.nvnews.net/vbulletin/showthread.php?t=123091" target="_blank">VDPAU</a>. Skrót dziwny ale daje Linuksom to co Windowsy mają od wiek wieków. Wspomaganie odtwarzania multimediów przez procesor karty graficznej. Co więcej, po wypuszczeniu produkcyjnej wersji tych sterowników, NVidia obiecała przekazać wszelkie łatki/patche/poprawki dwóm największym projektom mulitmedialnym w świecie Open Source (<a href="http://www.ffmpeg.org/" target="_blank">ffmpeg</a> i <a href="http://www.mplayerhq.hu/" target="_blank">mplayer</a>). Drobiazg ale cieszy.</p>
<p>Ot i tyle tych zaskoczeń. Jak na 7 dni to chyba aż nadto&#8230; ;o)</p>
<p><span>* &#8211; kiepska próba przetłumaczenia zwrotu eye-candy</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/zaskoczenie-razy-iks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dwa miesiące później</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/dwa-miesiace-pozniej/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/dwa-miesiace-pozniej/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Jun 2008 03:38:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=103</guid>
		<description><![CDATA[Przez te dwa miesiące zapewne zdołałem zniechęcić do swojego bloga ostatnie niedobitki czytaczy. Nogdy nie było ich za wielu a teraz aż się boję sprawdzać statystyki. W gronie odwiedzających zostały już zapewne tylko roboty wyszukiwarek Wytłumaczenie tak długiej ciszy jest właściwie tylko jedno. Niezmienny brak hmmm&#8230; weny do pisania. W pracy nie ma za bardzo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przez te dwa miesiące zapewne zdołałem zniechęcić do swojego bloga ostatnie niedobitki czytaczy. Nogdy nie było ich za wielu a teraz aż się boję sprawdzać statystyki. W gronie odwiedzających zostały już zapewne tylko roboty wyszukiwarek <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> <span id="more-103"></span></p>
<p>Wytłumaczenie tak długiej ciszy jest właściwie tylko jedno. Niezmienny brak hmmm&#8230; weny do pisania. W pracy nie ma za bardzo kiedy coś skrobnąć (no chyba, że trafi mi się nocka jak dziś), w domu &#8211; jak już to albo sobie coś podłubię na laptoku albo pogram na Xboksie.</p>
<p>W maju wchłonęła mnie beta Battlefield:Bad Company a od paru dni tłukę wersję demo w/w gry. W trybie multiplayer oczywiście. Udało mi się po 4 dniach dotrzeć do poziomu 4 co, w pełnej wersji, odblokuje dodatkową broń. O ironio, broń ta jest przeznaczona dla klasy &#8222;Specialist&#8221; a moją ulubioną klasą jest &#8222;Assault&#8221;. Co mi tam i tak najważniejsza jest dla mnie radocha z grania po sieci. Przeważnie dostaję łomot (tzn ginę częściej niż sam zabijam) ale i tak ostatnio udaje mi się wykręcić ponad 100 punktów w jednym meczu. Mój mały rekord to 367 punktów. Jak tylko się trochę odkuję to sobie kupię pełną wersję (dodatkowym warunkiem jednak będzie posiadnie dostępu do sieci &#8211; co, w moim nowym siedlisku, może być lekko problematyczne). Póki co jak chcesz pograć ze mną w BF:BC to poszukaj na Xbox Live NameLessTheJedi (wiem, wiem &#8211; długie ale krótszego nie chciało przyjąć bo niby zajęte <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' />  )</p>
<p>Drugą rzeczą która mnie pochłonęła (budowy nie liczę bo od tego jest inna kategoria) jest python. Normalnie i na codzień jestem administratorem linuksów. Czasem jednak dopada mnie &#8222;gorączka programowania&#8221; i wtedy kombinuję co, by tu stworzyć. Aktualnie ta &#8222;gorączka&#8221; została trochę sztucznie wymuszona przez jedną z aplikacji, którą się opiekuję w pracy. Aplikacja ta nazywa się H*s i w całości działa na MS Windows. W sumie to dzięki niej nauczyłem się &#8222;zarządzać&#8221; Windami i poczułem się swobodnie korzystając z MS SQL 2000/2005. Klikanie i klepanie po bazach i plikach jednak mnie na tyle zmierziło, że jak znalazłem moduł python-a umożliwiający gadanie z MS SQL-em to postanowiłem sobie zrobić cudaczka, który mi nieco ułatwi życie. To było miesiąc z hakiem temu. Wówczas o python-ie wiedziałem tyle, że to taki język programowania. Jego zaletą była podobno cecha określana skrótem RAD. Rapid Application Developement. Opanowanie podstaw zajęło mi jakiś tydzień. Potem zrobiłem pierwszy programik wykorzystujący <em>curses</em> (w życiu tego nie używałem! nawet jak coś robiłem w C). Potem zacząłem dłubać typowe okienkowe GUI z użyciem Tk. Dziś mój programik dostał ode mnie numerek wersji 0.6 i funkcjonalnie robi niemal wszystko co chciałem. Brakuje tylko pewnych wyliczeń pokazujących wydajność H*sa. Obliczenia same w sobie są proste, muszę tylko wymyślić jak je ładnie prezentować na ekranie. Całe moje (miesięczne!) doświadczenie z python-em pokazało mi, że RAD to nie jest martwy skrót czy marketingowy zabieg. Pisanie aplikacji w python-ie jest faktycznie szybkie i sprawne. Używając C prawdopodobnie byłbym na jakimś wczesnym etapie tworzenia zrębów aplikacji (wszak nie jestem programistą! jestem adminem z krwi i kości!) a tu mam gotowe cuś co jak na razie zdaje się nie mieć bug-ów! Niejako przy okazji liznąłem trochę z programowania obiektowego (jakoś nigdy nie miałem serca do C++ czy innych obiektowych języków). Python tego nie wymusza ale akurat przy okazji GUI wygodniej jest skorzystać z klas (choć robię to nieco poomacku i zapewne nie odkryłem jeszcze całego potencjału). Jeśli szukasz szybkiego sposobu na napisanie aplikacji zerknij na python-a a na pewno nie będziesz żałował <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/dwa-miesiace-pozniej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowa zabawka</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/nowa-zabawka/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/nowa-zabawka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Jan 2008 00:38:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[NLJ]]></category>
		<category><![CDATA[naGEEKowo]]></category>
		<category><![CDATA[inspiron]]></category>
		<category><![CDATA[linuks]]></category>
		<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/nlj/nowa-zabawka/</guid>
		<description><![CDATA[Czasem fajnie pracować w dużej firmie. Jednym z pożądanych efektów ubocznych jest możliwość wymiany służbowego laptopa na nowszy model (stary ma całe 3 lata! ) Ten stary laptop to Dell Latitude D800. Początkowo chciałem, żeby ten nowy był mniejszy i lżejszy. Tylko początkowo na szczęście. Model wybrał właściwie mój przyjaciel z pracy. W pierwszej chwili [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czasem fajnie pracować w dużej firmie. Jednym z pożądanych efektów ubocznych jest możliwość wymiany służbowego laptopa na nowszy model (stary ma całe 3 lata! <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ) Ten stary laptop to Dell Latitude D800. Początkowo chciałem, żeby ten nowy był mniejszy i lżejszy. Tylko początkowo na szczęście.<span id="more-85"></span></p>
<p>Model wybrał właściwie mój przyjaciel z pracy. W pierwszej chwili właściwie nie byłem jakoś b. zadowolony. Notebook waży prawie 4 kg (a w sumie to nawet nie jestem pewien czy nie więcej). Zwyciężyło jednak moje gadżeciarstwo: 17&#8243; matryca 1920&#215;1200, 2GB RAM i Core2Duo T7700, o pełnowymiarowej klawiaturze nie wspomnę. Czyż nie robi wrażenia? No, tak&#8230; nie, no&#8230; jasne&#8230; to tylko laptok przecież. Aaaa tam! Na mnie robi wrażenie i to jak cholera! Pierwszy raz w życiu stwierdziłem, że mam wystarczająco dużo miejsca na pulpicie!</p>
<p>Domyślnie, mój Inspiron, miał zainstalowane 32-bitowe <em>Windows Vista Ultimate</em>. Takie kurczowe trzymanie się starej architektury (choć jeszcze nie przestarzałej) trochę mnie dziwi, ale to jest Windows właśnie <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Vista została obejrzana przez domowników (Kasia &#8211; moja żona &#8211; spędziła masę czasu grając w pasjansa <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  a następnego dnia zainstalowałem XP. Na mniej-więcej 1/3 powierzchni dysku. Na starym laptopie cały dysk miał trochę mniejszą pojemność. Ta windziana część jest mi potrzebna tylko pod VPN-a (CheckPoint-owy klient nie zmienił się od 4 czy 5 lat&#8230;. a Linux w międzyczasie trochę się jednak zmienił). No ok, jakieś gierki pewnie też tam wylądują <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />   W końcu GeForce 8600M GT zobowiązuje. Hihihi! Właśnie zdałem sobie sprawę, że jak na razie to całkiem nieźle idzie mi chwalenie się nową zabawką. Nie ma jeszcze tygodnia!</p>
<p>Pozostałe 2/3 dysku to tereny należące do Linuksa. Konkretnie &#8211; Debiana. Lubię ten system. Jakoś tak swobodniej się w nim czuję. Jestem jednym z tych dziwów przyrody, które używają Linuksa dłużej niż MS Windows. Dawno już zaplanowałem, że zainstaluję 64-bitową  wersję Debiana. Szkoda tylko, że ta instalacja nie jest niestety jakimś wyczynem. Wszystko czego potrzebuję jest już przygotowane i podane na tacy. Przy okazji instalacji zaskoczyła mnie jedna rzecz. Windows XP SP2 potrzebował dociągnięcia z sieci sterowników do karty graficznej by móc wyświetlić pulpit w pełnej rozdzielczości. Kaszi rzucił nawet w trakcie instalacji, że w życiu nie widział tylu żółtych pytajników na liście sprzętu (dla niezorientowanych &#8211; oznaczają one, że brak jest w systemie sterowników). Wszystkie te sterowniki oczywiście są dostępne ale trzeba je było z mozołem wydłubać ze strony Dell-a (uwierz na słowo -  nie jest to proste). Debian (w każdym razie wersja, której użyłem do instalacji) jest oczywiście sporo nowszym systemem ale jest też zupełnie darmowym systemem operacyjnym. Po instalacji, laptop zrestartował się i po chwili zobaczyłem ekran logowania w <strong>pełnej rozdzielczości matrycy</strong>. Przyznam się, że zaskoczyło mnie to. Zaskoczenie było tym większe, że dosłownie kilka minut wcześniej zakończyłem instalację XP na dokładnie tym samym sprzęcie. Instalator sam rozpoznał typ karty i wybrał odpowiednią dla matrycy rozdzielczość. Darmowy sterownik kart Nvidii dla Linuksa nie ma wsparcia dla grafiki 3D ale do prac biurowych nadaje się znakomicie. Binarny sterownik oferowany przez Nvidię oczywiście daje pełne wsparcie dla 3D a jego instalacja sprowadza się odnalezienia właściwego pakietu w <em>aptitude.</em> No, prawie&#8230; ale to jest Debian, jak chcesz mieć jeszcze prościej to polecam Ubuntu. Trochę wyszła mi laurka dla Linuksa/Debiana. Szkoda, że Debian, czy też Linux w ogóle, nie jest gotowy by hurtem zdobyć desktopy. Żeby było śmieszniej najbardziej winny jest temu sam Linux. Desktop musi być łatwy w obsłudze i wszystkie bajery i gadżety nowoczesnego komputera (WiFi, Bluetooth, Intel HDAudio itp itd) powinny być dostępne na pstryknięcie. Typowa instalacja Linuksa wymaga jednak jeszcze grzebania w plikach konfiguracyjnych. Ta potrzeba grzebania w setkach plików schowanych w /etc/ maleje z każdym dniem czy tygodniem ale i tak w świadomości typowego użytkownika Linux jawi się jako diabeł wcielony. Siła Linuksa &#8211; duża swoboda konfiguracji, łatwość edycji plików konfiguracyjnych &#8211; jest dokładnie tym, co powstrzymuje dżihad na desktopach. Drugą rzeczą hamującą ekspansję jest brak gier. Gier nie ma, bo nie ma jednego Linuksa (jest RedHat Linux, Debian GNU/Linux, Mandrake, Slackware, Ubuntu itp itd). Wydawcy po prostu nie wiedzą jak mają te nieszczęsne gry na Linuksa wydawać.</p>
<p>Znowu zboczyłem z tematu. Po instalacji przerzuciłem swoje katalogi domowe ze starego lapcia na nowy i&#8230; mogłem już pracować na nowym. Trochę mi się zeszło z podłączeniem do domeny windowsowej ale bardziej dlatego, że chciałem spróbować &#8222;ominąć&#8221; adminów domenowych. Nie udało sie. W sumie migracja zajęła mi jeden dzień. Te 24 godziny to czas jaki zajęło mi przejście z 32-bitowego systemu operacyjnego na 64-bitowy. Przejście to było nadspodziewanie łagodne i bezproblemowe. Niektóre rzeczy działają nawet jakby stabilniej (OpenOffice! Poprzednio OOwriter wykładał się na losowo wybranym doc-u, na 64 bitach nie wysypał się nawet raz).</p>
<p>Ale się rozpisałem! Zdaje się, że parę razy wątek zgubiłem <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Nic to. To jest blog przecież <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/nowa-zabawka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
