<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>NameLess, the Jedi</title>
	<atom:link href="http://nlj.plukwa.net/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://nlj.plukwa.net</link>
	<description>Odbite echo myśli</description>
	<lastBuildDate>Fri, 19 Feb 2010 09:52:57 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Ech&#8230;</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/ech-2/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/ech-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 09:52:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=162</guid>
		<description><![CDATA[Ci, co zaglądają tu częściej niż raz na rok, być może zauważyli, że nagle zniknęło parę wpisów (dosłownie parę!) z zeszłego roku. Powód jest prosty: admin z 15-letnim stażem zignorował kwestię backupów =o( &#8220;Zignorował&#8221; to może ciut za mocne słowo ale efekt jest właściwie identyczny. Backupy się robiły a i owszem. Nawet automat je robił, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ci, co zaglądają tu częściej niż raz na rok, być może zauważyli, że nagle zniknęło parę wpisów (dosłownie parę!) z zeszłego roku. Powód jest prosty: admin z 15-letnim stażem zignorował kwestię backupów =o( &#8220;Zignorował&#8221; to może ciut za mocne słowo ale efekt jest właściwie identyczny. Backupy się robiły a i owszem. Nawet automat je robił, żebym głowy sobie nie zaprzątał&#8230; Ba! Automat nawet przerzucał je na serwerek do domu! Tyle, że akurat ta część automatu się wzięła i popsuła. Miałem ją naprawić. Proszę zwróćcie uwagę na &#8220;<span style="text-decoration: underline;">miałem</span>&#8220;. <span style="text-decoration: underline;">Miałem</span> na to z pół roku ale jakoś się nie zdarzyło naprawić. Backupy więc były tylko lokalnie. Leżały sobie grzecznie w /var/backups i czekały na koniec świata. No i koniec świata nadszedł nieco wcześniej niż się spodziewałem (tzn jakoś tak w styczniu 2010 czy coś a miał być w 2012 i jak tu wierzyć Majom, hę?). Jeden z dysków (fakt, że wysłużony co nieco) sypnął błędami a następnie odszedł do Krainy Wiecznego Przepływu Informacji. Zabrał ze sobą cały /var.</p>
<p>Przyznam się, że jak już postawiłem mój flagowy serwerek na nogi (z nowym dyskiem!!) poważnie rozważałem nie reaktywowanie tego bloga. Nie chciało mi się zaczynać od zera. Znowu. Życie jednak trochę zdecydowało za mnie. Blog, oprócz rzadkich okazji do wywnętrzania, stanowił również mój serwer autoryzacyjny OpenID. Przypomniał mi o tym <a class="aligncenter" style="display: inline !important;" title="Portal miłośników filmów" href="http://filmaster.pl/" target="_blank">Filmaster</a>. Ciasteczko autoryzacyjne zakończyło żywot i nie mogłem się już zalogować. Odtworzyłem co mogłem (czyli stan z czerwca 2009) i dalej nie mogłem się zalogować&#8230; Ech.. Dobrze, że <a title="^michuk na Blip.pl" href="http://michuk.blip.pl" target="_blank">Michuk</a> pomógł. Blog jednak już powstał z martwych więc pewnie sobie zostanie.</p>
<p>No to do poczytania! =o)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/ech-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bliskość Bluetootha</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/geek/bliskosc-bluetootha/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/geek/bliskosc-bluetootha/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Jun 2009 14:49:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[naGEEKowo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=158</guid>
		<description><![CDATA[W moim własnym mniemaniu jestem geekiem czy też nerdem. Jedną z cech idących w parze z geekowatością jest gadżetomania. Uwielbiam gadżety. Najbardziej te realne ale czasem trafia się taki bardziej wirtualny. Pierwszy raz zwrócił moją uwagę w postaci maila na liście debian-mentors albo debian-devel. W pierwszej chwili pomyślałem, że to trochę głupie. Pierwsze wrażenie jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W moim własnym mniemaniu jestem <a href="http://pl.wiktionary.org/wiki/geek" target="_blank">geekiem</a> czy też <a href="http://pl.wiktionary.org/wiki/nerd" target="_blank">nerdem</a>. Jedną z cech idących w parze z geekowatością jest gadżetomania. Uwielbiam gadżety. Najbardziej te realne ale czasem trafia się taki bardziej wirtualny. Pierwszy raz zwrócił moją uwagę w postaci maila na liście debian-mentors albo debian-devel. W pierwszej chwili pomyślałem, że to trochę głupie. Pierwsze wrażenie jednak mnie zwiodło.<span id="more-158"></span>Gadżet zwie się <a href="http://blueproximity.sourceforge.net/" target="_blank">blueproximity</a>. Idea jego działania zasadza się na sprawdzaniu dystansu między dwoma urządzeniami  BT. Jednym z nich jest komputer, drugim &#8211; na przykład telefon komórkowy. Po co to? Na przykład można automatycznie zablokować sesję w komputerze, w chwili gdy telefon komórkowy oddali się od komputera. Dla kogoś patrzącego na to z boku wygląda jakby komputer wykrywał (nie)obecność właściciela. Sprytne, nie?</p>
<p>Od razu podkreślę jedną rzecz. <strong>Bezpieczeństwo komputera może na tym ucierpieć.</strong> W domyślnej konfiguracji <a href="http://blueproximity.sourceforge.net/" target="_blank">blueproximity</a> nie tylko blokuje ekran, gdy się oddalisz, ale również odblokowuje sesję <strong>bez pytania o hasło</strong>, gdy się pojawisz w pobliżu.  Podobnie jak przy innych technikach sieciowych, tak i tu, można się, w miarę łatwo, podszyć pod telefon. Dobrze jest więc wyłączyć widoczność urządzenia w menu telefonu.</p>
<p>Sam programik jest banalny tak w obsłudze jak i w konfiguracji. Nie podam swoich ustawień, bo dla każdego zestawu nadajnik &#8211; odbiornik będą inne. Dojście do nich zajęło mi nie więcej jak 20 minut i trochę kręcenia się po pokoju =o)  Domyślnie blueproximity kontroluje gnome-screensaver, nic nie stoi na przeszkodzie by uruchomić dowolny inny programik czy skrypt. Parę przykładów można znaleźć pod koniec <a href="http://ubuntuforums.org/showpost.php?p=4368425&amp;postcount=1" target="_blank">tego</a> postu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/geek/bliskosc-bluetootha/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nadchodzi taki dzień</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/nadchodzi-taki-dzien/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/nadchodzi-taki-dzien/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 May 2009 22:06:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=149</guid>
		<description><![CDATA[Nadchodzi taki dzień, gdy trzeba powiedzieć sobie jasno: To koniec! Nie ma już wspólnej przyszłości.Trzeba się rozstać. Z żalem, bólem serca ale trzeba. Zaczyna się od drobiazgów. Nic szczególnego ale najpierw uwiera, potem drażni aż w końcu wkurza niemiłosiernie. Oczywiście wspólna przeszłość jest bardzo ważna, nie można jej odrzucić. Nie można jednak łudzić się, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nadchodzi taki dzień, gdy trzeba powiedzieć sobie jasno: To koniec! Nie ma już wspólnej przyszłości.Trzeba się rozstać. Z żalem, bólem serca ale trzeba. Zaczyna się od drobiazgów. Nic szczególnego ale najpierw uwiera, potem drażni aż w końcu wkurza niemiłosiernie. Oczywiście wspólna przeszłość jest bardzo ważna, nie można jej odrzucić. Nie można jednak łudzić się, że znów będzie tak jak kiedyś. Nie będzie. Jak juz się to zaakceptuje, kolejny krok jest prosty i logiczny. Jedyny możliwy. Chyba lepiej rozstać się spokojnie niż trzasnąć drzwiami i pójść.</p>
<p>Nie twierdzę, że to łatwe.</p>
<p>Nie chcę się tłumaczyć.</p>
<p>Po prostu nadszedł taki dzień. <span id="more-149"></span></p>
<p>Dzień pożegnania ze starą przyjaciółką.</p>
<p><a href="http://nlj.plukwa.net/wp-content/uploads/2009/05/auta.jpg"><img class="size-full wp-image-153" title="Auta" src="http://nlj.plukwa.net/wp-content/uploads/2009/05/auta.jpg" alt="Auta" width="800" height="490" /></a></p>
<p>Toyota Carina II (wyżej) była ze mną przez ostatnie 10 lat. W zeszłym roku stała sie pełnoletnia, w tym roku licznik pokazał 300 tys km. Niby autko swoje już przeszło ale było całkiem dziarskie. Z rozrzewnieniem patrzę na powyższe zdjęcie. Lubię tą Toyotę. To nie pierwsze moje auto ale pierwsze, które darzę taką sympatią. Taka przytulanka dla dorosłego faceta <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Najgorsze w tym, że z przytulanek się wyrasta a ja z Toyoty nie wyrosłem tylko musiałem się z nią rozstać. Zastąpić ją. Miała być następna Toyota. Myślałem też o FreeLanderze. Koniec końców zwyciężyła pewność źródła pochodzenia samochodu a nie marka czy model (oczywisty współczynnik ceny pomijam). Srebrne auto ma teraz dokładnie tyle samo lat co Toyota, gdy ją kupowałem. Czy znajomość z Passatem też potrwa 10 lat? Czas pokaże&#8230; Na razie cieszę się klimą, przestrzenią i lekkością działania z domieszką niemieckiej toporności. Do zobaczenia na drodze (i do poczytania za czas jakiś <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/nadchodzi-taki-dzien/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Yes! The Gold is mine!</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/yes-the-gold-is-mine/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/yes-the-gold-is-mine/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2009 11:26:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[D jak Dom]]></category>
		<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=143</guid>
		<description><![CDATA[Jak mawiał Pawlak (albo Kargul ale raczej ten pierwszy) &#8220;nadejszła wiekopomna chwila&#8230;&#8221;. Dla nas nadejszła, nieco znienacka, wczoraj w okolicach godziny 13.O tej porze właśnie podpisaliśmy akt notarialny sprzedaży mieszkania. Mieszkaliśmy tam 8 lat. Trochę żal się rozstawać ale nikt z nas nie chciałby tam wrócić. Ot, jest tam teraz za głośno, za tłoczno i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak mawiał Pawlak (albo Kargul ale raczej ten pierwszy) &#8220;nadejszła wiekopomna chwila&#8230;&#8221;. Dla nas nadejszła, nieco znienacka, wczoraj w okolicach godziny 13.<span id="more-143"></span>O tej porze właśnie podpisaliśmy akt notarialny sprzedaży mieszkania. Mieszkaliśmy tam 8 lat. Trochę żal się rozstawać ale nikt z nas nie chciałby tam wrócić. Ot, jest tam teraz za głośno, za tłoczno i za ciasno. Do dobrego szybko się człowiek przyzwyczaja. Nasze mieszkanko przysłuży się teraz w nieco inny sposób. Zrobimy drugą łazienkę, elewację i pewnie część drobiazgów typu żyrandole, karnisz, firanki, szklanki&#8230; A nie szklanki już mamy <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>PS.</p>
<p>Tytuł wpisu to okrzyk kończący wygraną rozgrywkę w mojej (nadal) ulubionej strzelance sieciowej BattleField: Bad Company. Yes! The Gold is mine! Margeritas and Malibus boys! <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<dl id="attachment_147" class="wp-caption aligncenter" style="width: 863px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-full wp-image-147" title="goldismine" src="http://nlj.plukwa.net/wp-content/uploads/2009/04/goldismine.jpg" alt="Attackers Won!" width="853" height="480" /></dt>
</dl>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/yes-the-gold-is-mine/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gold Crate 1 taken!</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/gold-crate-1-taken/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/gold-crate-1-taken/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Mar 2009 21:00:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[D jak Dom]]></category>
		<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=140</guid>
		<description><![CDATA[Tytuł tego wpisu wymyśliłem dobrych parę miesięcy temu. Tylko okazji nie było. Jak wymyślałem tytuł, to byłem pewny, że będę miał świetny humor i generalnie będę prawie w siódmym niebie.O co chodzi? W gruncie rzeczy o nic wielkiego. Od ponad pół roku próbujemy sprzedać mieszkanie. Parę razy byliśmy blisko podpisania umowy przedwstępnej ale&#8230; Właśnie. Byliśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tytuł tego wpisu wymyśliłem dobrych parę miesięcy temu. Tylko okazji nie było. Jak wymyślałem tytuł, to byłem pewny, że będę miał świetny humor i generalnie będę prawie w siódmym niebie.<span id="more-140"></span>O co chodzi? W gruncie rzeczy o nic wielkiego. Od ponad pół roku próbujemy sprzedać mieszkanie. Parę razy byliśmy blisko podpisania umowy przedwstępnej ale&#8230; Właśnie. Byliśmy blisko. Tylko blisko. Raz gość się wystraszył, że nie wyrobi się z załatwieniem kredytu, raz się starsze małżeństwo pokłóciło (sic!). Ot, wymówki. Jedne bardziej wiarygodne, inne mniej. Tym razem jednak mam już w ręku podpisaną umowę przedwstępną, zaliczkę mam na koncie i widzę determinację kupujących. Nic tylko się cieszyć. I pewnie by tak było, gdyby cieniem nie kładły się wcześniejsze &#8220;przygody&#8221; ze sprzedażą. Umowa przedwstępna nie gwarantuje zakupu. Na zadatek (choć nie mały) zawsze można machnąć ręką. Ten głupi lęk, nie pozwala się cieszyć. A szkoda. Jedyną ekstrawagancją z okazji umowy była wizyta w komisie, po drodze do domu. Ech&#8230; I tak muszę poczekać.</p>
<p>Jeszcze tylko wyjaśnienie tytułu. Ostanimi czasy namiętnie (co nie znaczy, że często ;o) ) grywam w Battlefield: Bad Company na Xbox Live. Sieciowa strzelanka w realiach współczesnego pola walki. Super rzecz. Gorąco polecam. Jednym z trybów rozgrywki jest &#8220;Gold Crates&#8221;. Dwie drużyny walczą ze sobą o skrzynie ze złotem. Jedna z nich atakuje i próbuje zdobyć skrzynie, druga &#8211; broni tychże skrzyń. Każda mapka składa się z 3 -4 etapów, a każdy etap to zdobycie dwóch skrzyń. Po zdobyciu jednej z takich skrzyń, w &#8220;radiu&#8221; słychać zadowolony głos obwieszczający &#8220;Gold Crate One taken!&#8221;. Połowa etapu. Ani łatwiejsza, ani trudniejsza. Po prostu: połowa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/d-jak-dom/gold-crate-1-taken/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trwałość</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/trwalosc/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/trwalosc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Feb 2009 11:31:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[BezImiennym okiem]]></category>
		<category><![CDATA[fun]]></category>
		<category><![CDATA[zabawne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=136</guid>
		<description><![CDATA[I to wszystko bez żadnych konserwantów!
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-medium wp-image-137" title="Trwalosc" src="http://nlj.plukwa.net/wp-content/uploads/2009/02/trwalosc-300x225.jpg" alt="Trwalosc" width="300" height="225" />I to wszystko bez żadnych konserwantów!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/trwalosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jakość, mości Panowie! Jakość!</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/jakosc-mosci-panowie-jakosc/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/jakosc-mosci-panowie-jakosc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Feb 2009 06:05:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[BezImiennym okiem]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>
		<category><![CDATA[napisy]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[subs]]></category>
		<category><![CDATA[tłumaczenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=126</guid>
		<description><![CDATA[Jak napisałem na stronie O &#8230; lubię oglądać filmy. Od dłuższego czasu oglądam znacznie więcej seriali niż filmów fabularnych (o tym też już pisałem ale może nie zaszkodzi powtórzyć).  Właściwie wszystkie te seriale są anglojęzyczne (wyjątkiem był &#8220;Teraz albo nigdy&#8221;). Sam mogę się pochwalić całkiem niezłą znajomością angielszczyzny i, w wielu przypadkach, mógłbym oglądąć filmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak napisałem na stronie <a title="O ..." href="http://nlj.plukwa.net/about/" target="_blank">O &#8230;</a> lubię oglądać filmy. Od dłuższego czasu oglądam znacznie więcej seriali niż filmów fabularnych (o tym też już pisałem ale może nie zaszkodzi powtórzyć).  Właściwie wszystkie te seriale są anglojęzyczne (wyjątkiem był &#8220;Teraz albo nigdy&#8221;). Sam mogę się pochwalić całkiem niezłą znajomością angielszczyzny i, w wielu przypadkach, mógłbym oglądąć filmy bez napisów albo z angielskimi subami. Nader rzadko jednak oglądam filmy sam. Pozostali domownicy potrzebują napisów.<span id="more-126"></span>Źródłem napisów, niemal od chwili swojego powstania a nawet ciut wcześniej, jest serwis <a href="http://napisy24.pl/" target="_blank">Napisy24.pl</a>. W większości przypadków teksty są naprawdę dobrej jakości. Inna rzecz, że wybierając suby zawsze staram się zwracać uwagę na osobę tłumacza. Z doświadczenia wiem, że tekstom sygnowanym przez Grupę Hatak mogę ufać (jako pierwsi wprowadzili zasadę, że tekst przed wypuszczeniem przechodzi przez korektę). Spośród Hatakowców największym zaufaniem darzę <em>JediAdama</em>. I &#8220;<em>Jedi</em>&#8221; w nicku nie ma tu nic do rzeczy. Gość zna angielski naprawdę dobrze i jego napisy są przeważnie bez zarzutu. Przeważnie &#8211; bo nie myli się tylko ten co nic nie robi. Poza tym w jego przypadku błędy są błyskawicznie naprawiane. Nie zawsze jednak jest tak różowo.</p>
<p>Zaczęło się od 13 odcinka <em>Fringe</em>. Odcinek nawet całkiem &#8211; całkiem. Ale napisy&#8230;. Zaczęło się w pierwszej minucie. Co innego słyszę &#8211; co innego widzę. I nie chodzi mi tu o drobne różnice, mieszczące się w ramach <em>licentia poetica</em>, tylko o coś diametralnie różnego. Przełknąłem i poszedłem dalej. Dalej niestety było gorzej.  Hitem była niespójność i nielogiczność w tłumaczeniu dwóch następujących po sobie kwestiach. Nie przełknąłem. Zacząłem poprawiać. Poprawki (w liczbie około 40) wysłałem autorowi. Przyjął je nawet ciepło. Wytłumaczył się pośpiechem i zbytnim zawierzeniem angielskim napisom. To drugie jeszcze jakoś mogę zrozumieć &#8211; czasem ciężko uwierzyć, że i angielskie napisy nie muszą mieć nic wspólnego z filmem. Gorzej z tym pierwszym. Pośpiech jest wskazany w dwóch przypadkach: łapaniu pcheł i jedzeniu z jednej miski (prawda, Kaszi?). Przy tłumaczeniach, pośpiech prowadzi do błędów. Im bardziej początkujący tłumacz, tym ich więcej. Zaczyna się od bezmyślnego tłumaczenia oryginalnego tekstu, bez zrozumienia i zastanowienia. Potem wyłazi kiepskie rozumienie idiomów (nawet tych popularnych) czy nieznajomość rzadziej używanych zwrotów. A w efekcie otrzymujemy czasem tylko kiepskie a czasem po prostu złe tłumaczenie.</p>
<p>Nie ilość, panowie tłumacze, nie czas a jakość niech świadczy o waszym kunszcie (bądź jego braku). Przyłóżcie się choć trochę do tego co robicie. Nie twórzcie jakichś <em>lotniczych bakterii</em> (airborn bacteria) czy <em>win pleśniowych </em>(botritized wine). Tylko zerknijcie w jakiś <a href="http://ling.pl/" target="_blank">słownik</a> albo chociaż w <a href="http://www.google.pl/" target="_blank">Gógle</a> i sprawdźcie co to za bestia. Nie ma czegoś takiego jak lotnicze bakterie ani wina pleśniowe. Och, nie oczekuję, że tłumacz będzie znał się na bakteriologii czy winach. Nie musi! Wystarczy chwilę pomyśleć, pokombinować by wiedzieć, że wina z nadpleśniałych  winogron to <em>botrytyzowane wina</em> a nie <em>pleśniowe</em>.</p>
<p>Brzmi jak wymądrzanie się? Być może.Nie jestem aktywnym tłumaczem. W ciągu ostatniego roku przetłumaczyłem raptem dwa odcinki<em> <a href="http://www.tv.com/sanctuary/show/22115/summary.html" target="_blank">Sanctuary</a></em>. Pierwszy z nich dlatego, że to co miało być angielskimi napisami było jakimś dziwacznym tekstem anglojęzycznym z wplecionymi włoskimi słowami. Drugi &#8211; bo nikt tego nie zrobił przede mna, a ludzie pozytywnie zareagowali na wcześniejsze tłumaczenie. Każde z tych tłumaczeń zajęło mi minimum 6 godzin pracy. Tłumaczenie odcinka 12 robiłem 3 dni, a odcinka 13 &#8211; dobrze ponad tydzień. Z obu jestem dumny. Wiem, że nie byłbym w stanie przetłumaczyć tego lepiej a pod tym co stworzyłem, bez wstydu mogę się podpisać (co prawda pseudonimem, ale <strong>moim</strong> pseudonimem).</p>
<p>Winnymi całej sytuacji są jednak nie tylko tłumacze. Wcale nie tak dużo mniejszą winę ponoszą odbiorcy. Bezkrytycznie wystawiają najwyższe oceny nie za jakość tłumaczenia a za szybkość pojawienia się w serwisie. I tu muszę się walnąć w piersi. Zahuczało? Nie? A powinno. Nie, nie wystawiam ocen w ciemno. Ja ich w ogóle nie wystawiałem. Pozostawałem bierny. Zaniechałem. Ale z tym już koniec. Zacząłem wytykać błędy, wystawiać oceny, chwalić gdy dobrze i ganić gdy źle. Do tego samego namawiam i Ciebie. Jasne, nie wszyscy muszą znać język obcy na tyle, by móc ocenić je merytorycznie. Niektóre błędy można wyłapać i bez tej znajomości. Czasami nawet podstawy wystarczą by odróżnić słyszane <em>four weeks</em> od przeczytanych <em>czterech miesięcy</em> (napisy pewnego duetu, do jednego z odcinków <a href="http://www.tv.com/eleventh-hour/show/75271/summary.html" target="_blank"><em>Eleventh Hour</em></a> &#8211; to zresztą wyczyny tego duetu, w dużej mierze, sprowokowały ten wpis). Drobiazg? Taki mały błąd w tłumaczeniu? OK. Tylko skąd pewność, że nie ma tam większych baboli? Dlatego proszę o więcej krytycyzmu. Wszystkim nam to wyjdzie tylko na dobre.</p>
<p>I na koniec jeszcze jedna uwaga. W powyższym tekście wyżywam się na tłumaczeniach sieciowych. Robionych przez zapaleńców, poświęcających swój wolny czas. Nie czarujmy się jednak. To, co się dzieje w TV czy na płytach DVD nie odbiega aż tak bardzo.  Czasem odnoszę wrażenie, że dobre tłumaczenia występują tylko w przypadku filmów dla dzieci (na przykład genialny <em>Shrek</em>) albo filmach tłumaczonych ponad 10 lat temu. Rzuca mną jak słyszę na AXN &#8220;profesjonalne&#8221; tłumaczenie <em>Stargate SG-1</em>. Autora powinno się włóczyć koniem a potem resztki odesłać do jakiegoś studium językowego. Z tłumaczeniem przypiętym do piersi. Na postrach. Czy można coś na to zaradzić? Nie wiem. Może&#8230; a może nie&#8230;</p>
<p>Ale&#8230;</p>
<p>może&#8230;</p>
<p>warto próbować (?)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/jakosc-mosci-panowie-jakosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>HNY</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/hny/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/hny/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jan 2009 20:00:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=118</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszy post w Nowym Roku. Styczeń się jeszcze nie skończył więc mogę jeszcze, w miarę bezpieczenie, złożyć wszystkim zaglądającym życzenia Wszystkiego Najlepszego. Oby ten Nowy Rok był lepszy od poprzedniego ale gorszy od następnego.
Tym ostatnim zdaniem, od dobrych paru lat, zwykłem witać Nowy Rok i żegnać Stary. Jednak chyba nigdy, słowa te nie były lepiej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwszy post w Nowym Roku. Styczeń się jeszcze nie skończył więc mogę jeszcze, w miarę bezpieczenie, złożyć wszystkim zaglądającym życzenia Wszystkiego Najlepszego. Oby ten Nowy Rok był lepszy od poprzedniego ale gorszy od następnego.</p>
<p><span id="more-118"></span>Tym ostatnim zdaniem, od dobrych paru lat, zwykłem witać Nowy Rok i żegnać Stary. Jednak chyba nigdy, słowa te nie były lepiej dopasowane do rzeczywistości &#8211; mojej rzeczywistości &#8211; niż teraz. Och! Nie! Nie chcę narzekać! Może tylko trochę się użalić. Tylko, kurna, największym winowajcą jestem ja sam. Za późno wziąłem się za sprzedaż mieszkania, trochę przeceniłem możliwości finansowe i stało się&#8230; Grudzień był zdecydowanie najgorszym miesiącem od&#8230; od&#8230; Hmm&#8230; chyba odkąd pamiętam. Przysłowiowym gwoździem do trumny był rachunek z Energetyki na kwotę 5800 zł (przyszedł 30 grudnia 2008 &#8211; termin płatności 5 stycznia 2009!). Taryfa budowlana jest mordercza. Za tą samą ilość kWh, przy normalnej taryfie, zapłaciłbym niecałe 1700 zł. Spora różnica, co nie? Oczywiście to jest rachunek za cały zeszły rok (w taryfach budowlanych &#8211; okres rozliczeniowy to 12 miesięcy i nie ma możliwości jego zmiany). Końcówka zeszłego roku to była kompletna finansowa porażka. Taki zdołowany i zdeprymowany zacząłem pisać ten tekst. Szedł jak z kamienia więc przestałem i wróciłem do niego po trzech czy czterch dniach. Już w nieco lepszym humorze.</p>
<p>Coś się zmieniło? Właściwie nie. Finansowo dalej jesteśmy w d&#8230;ie ale widać światełko w tunelu. Słabe, odległe ale jest. I nie jest to nadjeżdżający pociąg. Zdaje się, że spory wkład w zmianę nastroju miał mój własny <a href="http://nlj.plukwa.net/nlj/gdybyscie/" target="_blank">wpis popełniony w Wigilię</a>. Przeczytałem go jeszcze raz bawiąc się jakimiś wtyczkami do WP. Końcówka roku była kiepskawa ale rok był całkiem całkiem:</p>
<ul>
<li>Zakończyłem budowę domu. Ba! Od lipca w nim mieszkamy! OK, do ostatecznego wykończenia <em>trochę</em> brakuje. Nic to! I tak za nic w świecie nie wróciłbym do bloków.</li>
<li>Nauczyłem się układać panele podłogowe. Przy okazji posiadania domu zyskałem jeszcze parę innych sprawności ale z racji ich błachości pominę je milczeniem =o)</li>
<li>Poznałem nowy język programowania &#8211; <a href="http://www.python.org/" target="_blank">python</a>. Niby nic ale cieszy. Szybkość i łatwość tworzenia programów po prostu poraża. Niestety python nie jest najlepiej przystosowany do zabawy z plikami binarnymi (sprawdzane z listą kanałów do tunera Ferguson FX). Teraz się nie mogę zdecydować czy pobawić się z <a href="http://ruby-lang.org/pl/" target="_blank">Ruby</a> czy może popróbować sił z C++ i Qt. Pewnie rozgrzebię i jedno i drugie =o)</li>
<li>Zacząłem jeździć konno. Frajdę mam z tego niesamowitą. Choć czasem boli miejsce, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę.</li>
<li>Dzięki pomocy przyjaciół udało się przedłużyć życie mojemu flagowemu serwerowi (i tym razem nie straciłem żadnych danych! Jak na admina z moim doświadczeniem to jednak jest wyczyn <img src='http://nlj.plukwa.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ).</li>
<li>Poznałem uroki <a href="http://www.xbox.com/pl-PL/" target="_blank">Xbox Live</a> i wsiąkłem w <a href="http://www.battlefield.com/" target="_blank">Battlefield: Bad Company</a>.</li>
<li>Masa drobnostek, które powodują uśmiech na mojej twarzy. Począwszy od zapartego tchu na widok wschodu słońca po otwarciu drzwi sypialni, poprzez rozpierającą dumę &#8211; gdy patrzę na nasz dom, aż do ciepła i spokoju bijącego od ognia w kominku.</li>
</ul>
<p><em>So&#8230; <strong>HNY! </strong>Dear Reader, <strong>HNY!</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/hny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdybyście&#8230;</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/nlj/gdybyscie/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/nlj/gdybyscie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Dec 2008 22:18:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=116</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Gdybyście mniej martwili się o to czego nie macie, bardziej byście docenili to co posiadacie&#8221;
To cytat z pewnego dość kameralnego filmu. Chciałbym go wykorzystać jako moje życzenia świąteczne dla wszystkich moich przyjaciół, znajomych i wszystkich, którzy tu zajrzeli przez zupełny przypadek.
Boże Narodzenie to chyba najbardziej rodzinne ze świąt. Radość, prezenty, rodzina i przyjaciele. To chyba [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Gdybyście mniej martwili się o to czego nie macie, bardziej byście docenili to co posiadacie&#8221;</p>
<p>To cytat z pewnego dość kameralnego filmu. Chciałbym go wykorzystać jako moje życzenia świąteczne dla wszystkich moich przyjaciół, znajomych i wszystkich, którzy tu zajrzeli przez zupełny przypadek.</p>
<p>Boże Narodzenie to chyba najbardziej rodzinne ze świąt. Radość, prezenty, rodzina i przyjaciele. To chyba najlepszy opis tych paru dni. Zatem rozejrzyjcie się wokół i popatrzcie co posiadacie i cieszcie się tym. Nie tylko przez Święta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/nlj/gdybyscie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zaskoczenie (razy iks)</title>
		<link>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/zaskoczenie-razy-iks/</link>
		<comments>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/zaskoczenie-razy-iks/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Nov 2008 18:32:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>NameLess, the Jedi</dc:creator>
				<category><![CDATA[BezImiennym okiem]]></category>
		<category><![CDATA[NLJ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nlj.plukwa.net/?p=110</guid>
		<description><![CDATA[Ten post miał powstać w zeszłym tygodniu. Nie powstał. Miał być o stricte o Linuksie. Nie będzie. Kilka zupełnie różnych rzeczy mnie ostatnio zaskoczyło i o tym właśnie będzie.Największe zaskoczenie sprawili mi łódzcy drogowcy. Pomyślisz sobie, że znowu będzie narzekanie a tu nie! Nic z tego! Ale po koleji. Do pracy jadę między innymi ulicą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ten post miał powstać w zeszłym tygodniu. Nie powstał. Miał być o stricte o Linuksie. Nie będzie. Kilka zupełnie różnych rzeczy mnie ostatnio zaskoczyło i o tym właśnie będzie.<span id="more-110"></span>Największe zaskoczenie sprawili mi łódzcy drogowcy. Pomyślisz sobie, że znowu będzie narzekanie a tu nie! Nic z tego! Ale po koleji. Do pracy jadę między innymi ulicą Traktorową. Od jej remontu, jakieś 3 lata temu, jechało się nią dość sprawnie i właściwie bez większych zatorów (to jedna z dwóch arterii wyjazdowych z Teofilowa w stronę centrum i ten brak zatorów właściwie zaskakiwał). Jakieś 2 tygodnie temu jadąc do pracy zauważyłem silną ekipę drogowców, kombinujących coś na pasie obok. &#8220;No to będzie nieźle&#8221; pomyślałem sobie i zacząłem się zastanawiać co też będą wyczyniać na bądź co bądź niedawno remontowanej jezdni (o wymyślaniu nowej, w miarę szybkiej trasy do pracy nie wspomnę). Już wracając do pracy dowiedziałem się co wymyślili. Cały pas jezdni został pozbawiony asfaltu. Z jednej strony byłem pełen podziwu dla tempa pracy, z drugiej strony tempo jazdy na tym wygolonym odcinku (jakieś 800 metrów) spadło dziesięciokrotnie. Przez następne parę dni nie było ani drogowców, ani wahadłowego ruchu ot jedynie wracając jechałem wolniej niż zwykle. W zeszłym tygodniu wracając wieczorem do domu zauważyłem zbierające się ekipy drogowców po lewej stronie drogi (czyli tej gdzie jeszcze był asfalt). Raptem dwa auta i paru ludzi w odblaskowych kamizelkach. Jakież było moje zdziwienie gdy następnego dnia stwierdziłem, że asfaltu nie ma już w ogóle. Oba pasy były po prostu nagie. Żadnych maszyn, żadnych drogowców i żadnych (pomijając jakość &#8220;nawierzchni&#8221;) utrudnień w ruchu! Dalej jeździłem ul. Traktorową bo dalej była to najszybsza trasa przejazdu do/z pracy. Dziś, dojeżdżając do felernego odcinka, szykowałem się już na otrzęsiny serwowane mi przez wysłużoną Toyotę. Zamiast tego jednak zobaczyłem równo ułożony asfalt! Nawet łączenie do tych niezerwanych kawałków porządnie zrobione bez jakichś garbów/dołków itp Normalnie szok! Jednak daje się przeprowadzić remont nawierzchni bez jakiegoś specjalnego zakłócania ruchu!! Dziękuję Wam łódzcy drogowcy! Tak trzymać!!</p>
<p>Drugie zaskoczenie nie jest już takie miłe. Moja maszynka (serwująca m.in. te strony) o wdzięcznej nazwie Coruscant poinformowała mnie, że jeden z dysków sypie błędami. Rzut oka na komunikaty i wiedziałem, że jest źle. Próbowałem podratować nieco sytuację ale bez efektu. Póki co Korek (tak go zdrobniale nazwał jeden z moich <a href="http://artur.pietruk.net/" target="_blank">przyjaciół</a>) dycha ale najbliższego restartu to już nie przeżyje (i tu się pochwalę, że od ostatniego jego restartu minęło ponad 400 dni). Maszyna jest już zdrowo przestarzała (Pentium III @ 500MHz) i czasem już niedomagała wydajnościowo jednak rolę serwera WWW, poczty i paru mniej lub bardziej prywatnych pierdółek spełniała znakomicie przez ostatnich 5 czy 6 lat. Z półtora roku temu padł jeden z dysków a dziś zaczyna padać drugi. Po jakichś 4 latach ciągłej pracy. Niby nie powinno dziwić ale jednak&#8230;. Jedyna dobra strona tej awarii to taka, że być może Korek powstanie z popiołów i będzie ciut szybszy i nowocześniejszy (z naciskiem na &#8220;być może&#8221; niestety)</p>
<p>Jak już jesteśmy przy tych złych to zaskoczeniem była dla mnie również śmierć Jana Machulskiego. A jeszcze 3 tygodnie temu (no, może 4) widziałem go w Empiku&#8230; Chyba nie ma się co rozwodzić nad tym jak dobrym był aktorem bo jest to oczywista oczywistość. Myślę, że, jako jeden z niewielu polskich aktorów, zasłużył sobie na Oscara za całokształt twórczości. Szczere wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich. Dla polskiego kina też.</p>
<p>Zostały jeszcze takie zeszłotygodniowe drobiazgi w postaci 64-bitowej wersji (beta co prawda ale zawsze) Adobe Flash Playera. Zabawne ale pokazał się on tylko pod Linuksa i Mac OS-a (z drugiej strony co się dziwić skoro 64-bitowe Windowsy to nadal ciekawostka bardziej niż system). Nie przepadam za flashem i dlatego używam Firefoksowej wtyczki FlashBlock. Niestety wszystkie filmiki z gier konsolowych są właśnie w tym formacie. Korzystanie z atrapy w postaci 32-bitowej wersji i specjalnej wtyczki było bardziej loterią niż czymkolwiek innym (flash raz się odpalał a raz nie; nawet nie było wiadomo czemu). Zainstalowałem tą wersję beta i&#8230; no żeby wszystkie bety były tak stabilne!</p>
<p>Kolejny &#8220;drobiazg&#8221; to wersja beta binarnych (tzw closed-source) sterowników graficznych NVidii. Z powodów filozoficznych nie przepadam za czymś co nie jest open-source a na codzień z uśmiechem na twarzy korzystam m.in. z tych sterowników (po to by cieszyć oczy przezroczystością okienek i innymi &#8220;słodkościami dla oczu&#8221;(*)  oferowanymi przez <a href="http://pl.youtube.com/results?search_query=%22compiz+fusion+effects%22&amp;search_type=&amp;aq=f" target="_blank">Compiz Fusion</a>). Cechą szczególną akurat tej bety jest <a href="http://www.nvnews.net/vbulletin/showthread.php?t=123091" target="_blank">VDPAU</a>. Skrót dziwny ale daje Linuksom to co Windowsy mają od wiek wieków. Wspomaganie odtwarzania multimediów przez procesor karty graficznej. Co więcej, po wypuszczeniu produkcyjnej wersji tych sterowników, NVidia obiecała przekazać wszelkie łatki/patche/poprawki dwóm największym projektom mulitmedialnym w świecie Open Source (<a href="http://www.ffmpeg.org/" target="_blank">ffmpeg</a> i <a href="http://www.mplayerhq.hu/" target="_blank">mplayer</a>). Drobiazg ale cieszy.</p>
<p>Ot i tyle tych zaskoczeń. Jak na 7 dni to chyba aż nadto&#8230; ;o)</p>
<p><span>* &#8211; kiepska próba przetłumaczenia zwrotu eye-candy</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nlj.plukwa.net/bezimiennym-okiem/zaskoczenie-razy-iks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
